Czerń i Biel – Tak w tych dwóch magicznych słowach mogę opisać swoje życie

Featured

czernJestem normalnym, normalnie funkcjonującym w społeczeństwie człowiekiem. Mam żonę dwójkę dzieci…

Fikcja, zapomnienie, przeszłość. Tego już nie ma. A może jest. Sam już nie wiem, żyje w świecie oszustwa, ciągłych kłamstw i manipulacji.

 Bezsilność i 1000 myśli na sekundę sprawiły że założyłem tego bloga. Nie po to żeby pokazać światu jaką jestem biedną osobą. Nie po to żeby dzięki niemu manipulować czy szukać powrotu do domu. A tym bardziej żeby użalać się nad sobą. Może ktoś kto ma szczęśliwą rodzinę a ręka mu niechcący chwyta diabła w proszku przeczyta to co mam do powiedzenia i zastanowi się czy warto.

Uwierzcie mi co bym dał żeby cofnąć czas. Tak wiem tak mówi każdy i to jest jego największe marzenie – Cofnąć Czas. Teraz obojętne co powiem dla wszystkich jest nic nie warte. Śmiać mi się chce z tego że potrafię ładnie mówić oczarowywać wszystkim swoimi przemyśleniami. Ale to jest reakcja obronna wyuczona po to by ćpać.

I co dalej. Siedzę zamknięty w czterech ścianach. Ja facet 33 lata zamknięty u rodziców w domu bo żona nie dała mu kolejnej szansy. Tak synku tata musi po raz kolejny wyjechać do pracy – żałosne. Nie ważne czy to kłótnie spowodowały nawrót choroby. Nieważne ze nie mogłem się odnaleźć. Ważne jest to że wiem że to ja jestem temu wszystkiemu winien nikt inny ze świadomością biorąc ponownie, wiedząc jakie będą tego konsekwencje…

Więc postanowiłem – Wyzerowanie swojego życia. Zrobienie resetu i zaczęcie wszystkiego od nowa.

To życie jest najlepszym nauczycielem

Ostatnie dni po raz kolejny pokazały jak kruche jest życie. Wychodzi na to że nie mamy wpływu na jego długość. Ile byśmy mieli pieniędzy stając do walki z chorobą jesteśmy równi. Nie kupimy sobie życia. Możemy jednak robić tak żeby było ono spełnione.

Ja biorąc narkotyki marnowałem każdą godzinę swojego życia, skracając go o kolejne dni.Nie ważna była Rodzina. Nie ważne były marzenia. Nie ważne było zdrowie. Ważne było jedno. Samozagłada w 100%. Cichy, ukryty samobójca. W oczach wielu ludzi jestem niezrozumiałą jednostka. Nie mam nic ale mam marzenia. Mam plany i dzięki przejściom wreszcie wiem jak żyć.

Czy ludzie którzy mają pieniądze maja marzenia. Pragnie czegoś i na drugi dzień może to mieć. Czy to są marzenia? Jedynie gdy zachorujemy pojawia się marzenie bycia zdrowym Coś czego nie kupimy i na co pieniądze nie mają wpływu. Wtedy dopiero zaczynamy rozumieć czym jest życie. I słowo Pieniądze zmienia znaczenie. Staje się bezwartościowe. Wtedy garaż z kilkoma super samochodami staje się pusty. Próbujemy na siłę dawać miliony i wierzyć że odpowiednia kwota pozwoli na dalsze funkcjonowanie. Niestety tak nie jest. Dużo osób zabiła sława i pieniądze. Dużo też poświęciło się karierze i rozkręcaniu biznesów żyjąc w stresie i ciągłym biegu za zerami.

Jeśli dziś miałby być odtatni dzień mojego życia

To życie uczy nas jak żyć. Tylko jak to w edukacji bywa nie każdy uważa na lekcjach i liczy że się prześlizgnie. Mówiąc „Mnie to nie tyczy” „Ja mogę bo mam pieniądze” pokazujemy że nie postrzegamy nic więcej prócz samego siebie.

Patrzmy co się dzieje wokoło nas. Analizujmy, wyciągajmy wnioski. Kierujmy się też doświadczeniem innych.

„NARKOTYKI PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ NISZCZĄ WSZYSTKO”. i tego faktu nikt i nic nie zmieni.

Jak żyć…?

Do kogo skierować to pytanie? Panie Boże – Jak żyć? Panie Prezydencie – Jak żyć? Mamo – Jak żyć?

Pewien mężczyzna spiesząc się na autobus przebiega przez ulice. Nie dobiegł na drugą stronę. Już nie zada sobie tego pytania. Dla niego ono nie ma już sensu. A gdyby przewinął swoje życie o kilka minut. Czy chodził by stopkami oglądając się na wszystkie strony? Czy kiedykolwiek pobiegnie. ?

Czy jadąc samochodem zatrzymujemy się na poboczu i czekamy 3 sek? Niby 1.. 2… 3… a dużo znaczą. Czas w którym jakiś debil przywali nam z lewej strony.

Złe przeżycia sprawiają że to pytanie nabiera sensu. Nikt nam na nie odpowie. Żyjmy nie szkodząc innym a pewnie robimy to nieświadomie. Bądźmy realistami a mamy marzenia.Podejmować słuszne decyzje a i tak połowę żałujemy w przyszłości. Dobrze zarabiać a i tak zawsze będzie mało. Każdy chciałby kłaść się spać marząc i budząc się z uśmiecham. Ciesząc się z nadchodzącego dnia. Tylko zazwyczaj kładziemy się z problemami i budzimy z niechęcią do zaczęcia kolejnych 24H.

Albo żyć na tak zwanego głupka. Czyli udawać że wszystko jest ok. Nie dociekać. Nie przewidywać. Udawać że czegoś nie ma. Po prostu wmówić sobie że jesteśmy szczęśliwi. Czyli np. tak:

„Wróciłem dziś wcześniej z pracy i zastałem swoją żonę i kumpla, siedzących w przedpokoju, spoconych i nie mogących złapać oddechu. Spytałem „Co się tu dzieje?”
Żona powiedziała „E… graliśmy sobie na Wii Fit”. Mrugnęła do kumpla i dodała „Dawid radzi sobie naprawdę świetnie.”
Kiedy wychodziłem z pokoju, słyszałem ich śmiejących się i nazywających mnie frajerem, ale to ja śmiałem się ostatni. Sprawdziłem następnego dnia i nawet nie udało im się wpisać na listę high score.”

Więc jak żyć …?

Teraz do mnie dotarło że zadaje to pytanie zdrowy dorosły mężczyzna. Ktos kto przejmuje sie plamą na spodniach jadąc autobusem. Chodzac w tym momencie po mieście i robiąc zdjęcia zobaczyłem człowieka z problemem z którym się urodził. On żyje. Chodzi między innymi ludzmi. Nie wstydzi się. Nie chowa przed ludzkim obcym wzrokiem. Ma gdzieś ocenę innych. On żyje tym co ma.

Kiedy to 9 odwróciło się i stało 6

W okresie swojej egzystencji zmieniamy wiele rzeczy. Jednych zmian nie dostrzegamy bo wplątują się w codzienność. Do innych jesteśmy zmuszeni a do kolejnych dorastamy i świadomie je podejmujemy.

9 czerwiec. Dzień który nadal coś dla mnie znaczy nagle dla niektórych przesunął się na 6 grudnia. Dzień w którym powinno świętować się kolejny rok razem stał się bezwartościowy i został zamieniony na dzień świętowania odzyskania wolności

Wczorajszy dzień urodzin mojego syna i dzisiejsza „rocznica ślubu” strasznie mnie zdołowały. Składając życzenia usłyszałem smutek. I pytania czy będę na jego przyjęciu. Te jego Oj. Ale że w tym wieku przelicza się na jakość i ilość prezentów wieść o drugiej imprezie dała uśmiech.  Dziś sam się zdołowałem widząc swojego zamiennika rodzinnego. Fakt chyba praca z tą osoba nie jest dobra ale robię to co lubię. Więc jak tu zapomnieć o 9 czerwca. Kiedyś się okaże czy to była dobra decyzja. Na razie to co widzę to ta osoba zniżyła się już poniżej wcześniejszego poziomu. Ale przecież jego przyszłość to tylko związek z kobietą i zabawianie dzieci. Czy patrzy w przyszłość czy żyje teraźniejszością.?

Moje podejście do narkotyków jest proste. Od razu odtrącam osoby które maja z nimi styczność i podciągam pod to okazyjne palenie trawki,  siszy czy innych podobnych wynalazków. A jeśli jest blisko moich chłopaków zrobię wszystko aby to zmienić.

Gdybym był troszkę młodszy o jakieś 15 lat to podsumowałbym ten wpis i dzisiejszy dzień jakimś kawałkiem Karamby czy Firmy. Ale takimi tekstami można było Siebie obrzucać za młodu  🙂 wiec zrobię to troszkę delikatniej.

Bo trzeba mieć zasady panie pamiętnik i żyć tymi zasadami. A nie jakimiś bal bla bla bla bla bla.

Matko. Mamo.

Ile łez wylałaś? Ile cierpienia i bólu przeżyłaś? Ile nocy nie przespałaś z myślami co będzie dalej? Mogę tylko sobie to wyobrazić. Wracam właśnie od Ciebie i widzę taką samą miłość jaką dawałaś mi od dnia narodzin. Ty wierzysz we mnie. Wiem to, widzę i czuję.

Zmiany? Tak jestem szczęśliwy. Mam osobę która przejęła cześć Twoich obaw. Wspiera i troszczy się o lepsze jutro.

Każdy nowy dzień daje wiarę w lepszą przyszłość. Mamo chyba odnalazłem dom 🙂 i wracam do niego odmieniony.
Kocham Cię

Zmiany zmiany i znowu zmiany

180 stopni. I wreszcie żyć jak człowiek który jest Panem swojego losu. Nigdy więcej dla kogoś czy pod kogoś. Trzeba zmian. Nie we mnie tylko koło mnie. Bo świat który mnie otacza jest chory i powoli zaczyna wciągać mnie w swoją chorą grę. Wiec tam taram tam tam zaczynamy grę od nowa.

Niech i tak będzie :(

Jest piękna modlitwa osób uzależnionych dającą siłę i wiarę w lepsze i spokojne życie.

Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
i czerpać radość z chwili, która trwa;
i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju

Doszło do mnie że nie zmienię tej sytuacji. Dotarły do mnie wypowiedziane z uśmiechem słowa osoby która chce wychowywać moje dzieci „Przyzwyczajaj się do tego ze teraz ja będę dużo więcej czasu spędzał z Twoimi dziećmi”. Wybór mojej byłej żony. Co mam cale życie stać pod ich domkiem i grozić palcem. Ja wam pokaże jeszcze! Ty oszuście manipulancie i przebiegła świnio! Po co szkoda sił, nerwów i zdrowia. Wystarczy mi ze muszę go widywać codziennie w pracy. Odpuszczam. Jeśli moje dzieci maja w ten sposób być szczęśliwe to niech tak będzie. Niech ma tą szanse pokazania ze jest tym facetem jakim widzi go moja była żony. Bo na dzień dzisiejszy w moich jest nikim.

Nieważne ile kilometrów przebiegnie z chłopakami bawiąc się w berka. Nieważne ile wat cukrowych czy klocków LEGO im kupi. Nieważne ze będzie dla nich miły. Ważne jest jedno. To ja jestem ich TATĄ i nic i nikt tego nie zmieni do końca. Wujek pozostanie tylko wujkiem. Chłopaki dorosną. I pójdą własną drogą i wtedy nikt ich nie zatrzyma. I dla tego momentu warto żyć. Czas pokaże. Kto kim jest i co jest wart. I kto będzie ważniejszy.

Odpuszczam, bo bardzo kocham swoich chłopaków i zależy mi na ich szczęściu. Są teraz dla mnie wszystkim i nigdy już ich nie zawiodę. Kocham was bardzo M&M. Mam nadzieję że niedługo dane nam będzie się zobaczyć.

Historia a Teraźniejszość

Brałem narkotyki i tego faktu nie zmienię. Oszukiwałem rodzinę dla komfortu ćpania. Ćpałem za swoje. Ćpałem za innych.

Właśnie inni. Gdzie są ci co ze mną ćpali prawie przez rok dzień w dzień od 8 do 18. Gdzie są Ci co przyjeżdżali o 3 rano grzebiąc po skrzynkach z licznikami z nadzieja ze coś znajdą. Gdzie są Ci co kombinowali ze mną pieniądze żeby mieć spokój na jakiś czas. Gdzie są Ci co ze mną oszukiwali, manipulowali i kłamali robiąc to samo co ja???????? Gdzie.

Tu nasuwają mi się słowa mojej byłej żony ” Oni mogą bo ich stać”. Ja wiem co robi z człowiekiem kokaina. Ona nie odpuszcza. A tym bardziej takich wciągniętych osób jak My. To tak jak z zaszyciem. Są tacy co się zaszyją dla spokoju. Przeczekają ale za rok jak przycichnie dalej od nowa. To norma. Sa tacy co przepija pokazując jakim sie jest słabym człowiekiem w stosunku do używek. A sa tacy co już nigdy nie sięgną po alkohol szukając dalszej pomocy. I to jest MISTRZOSTWO. I ja szukałem. Dopiero po ciężkich przejściach i drugiemu podejściu udało mi się. I dzięki wsparciu rodziców i kilku osób całkowicie mi obcych nadal mam siłę by żyć normalnie. Tylko Ci co mi na nich zależało tej zmiany i wysiłku w to włożonego nie widza.

Ciężki był bardzo wczorajszy dzień jak moja była żona napisała mi że będzie mówiła moim dzieciom ze bylem i jestem bydlakiem i skur…… . Może straszy. Mówi tak żeby mnie bolało albo chce tym wymusić swoje nowe warunki. Po co ? Przecież świadomie czy nie świadomie przebywa z podobnymi ludzmi. Ale jedno jest pewne kokaina sama nie odpuszcza i niszczy obojętnie czy mamy pieniądze czy nie.

Zdrowie. Raz lepiej raz gorzej. Wiec jeśli coś by mi się stało. Proszę niech osoby mnie znające przekażą tego bloga moim chłopakom.Niech zobaczą że narkotyki to zło. Niech wiedza ze walczyłem. Ze chciałem. Ze ta cała walka z uzależnieniem i bycia lepszą osoba była dla stworzenia wreszcie normalnej rodziny. Nie dana była mi ta szansa. Co gorsze nadal są mi rzucane kłody pod nogi przez bliskie mi kiedyś osoby. Myślą że jak się wyszło z ośrodka jest się już wyleczonym. Nie moja droga. Nie popełnię drugi raz tego samego błędu jak po pierwszej terapii.  Zrozum wreszcie że do bycia Tatą nie są tylko godziny spędzone z dziećmi tylko jakim się jest ojcem. A ja dąże żeby być jak najlepszym. To wymaga czasu. Po co przed sądem mówiłaś że jestem najgorszym ojcem. Po co ograniczałaś mi prawa. Po co wymyślałaś że porwe dzieci dla pieniedzy. A teraz stawiasz mi jakieś warunki których nie jestem wstanie na dzień dzisiejszy spełnić. Bo chcesz miec wiecej czasu dla swojego nowego faceta. Zastanów się czego ty chcesz tak naprawdę. Bo zaczynanie od nowa z wielkim minusem nie jest porównywalne od sytuacji gdzie ma się wszystko.

Trzy do jednego. Porażka po całej lini

Minął tydzień. Trzy osoby próbowały abym zmienił nastawienie i podejście do zaistniałej sytuacji. Moja Mama, moja była żona i była teściowa. I za to szacunek bo pokazały że w mniejszym czy większym stopniu im zależy.

A jedna pokazała dokładnie to co o niej myślę. Czyli NIC. Ktoś kto jest nazywany facetem skulił się i wykrztusił tylko jedno zdanie. „Piotrek No nie wiem jak to wyszło ” To własnie tej osobie najbardziej powinno zależeć na tym żeby tą całą sytuację jakoś naprowadzić na neutralny tor.To on pojechał rozmawiać o swojej byłej żonie a przy okazji zbajerował moją byłą. I to on mydlił  mi oczy przebywając i rozmawiając ze mną w pracy.  Ale nie. Siedzi cichutko i czeka. Zero jaj,. Zero odwagi. Zero bycia kimś odpowiedzialnym za swoje czyny. I to mi pokazało  że to za kogo go uważam jest 100% prawdą. I czy stwierdzenie mojej byłej żony że przerasta mnie o głowę jest prawdą ? Niestety na dzień dzisiejszy nie dorasta mi do pięt.

Naprawdę nie miałbym nic przeciwko temu że się spotykają (było by trochę żalu i zazdrości) ale są wolni więc ich wybór.I nawet życzyłbym im szczęścia w nieszczęściu. Natomiast mam wielki sprzeciw by taka fałszywa i pozbawiona moralności osoba miała kontakt z moimi chłopakami. I mam nadzieję że do tego nie dojdzie. .Nienawidzę takich ludzi i życie pokazało mi żeby ich jak najdalej omijać. Zresztą ja kiedyś lepszy nie byłem żyjąc w uzależnieniu więc wiem że maski prędzej czy później spadają i pokazują prawdziwe JA.

Może pójdę za radą mojej byłej żony i zachowam się się tak jak ktoś tam z serialu Na Wspólnej. Ale szczerze ta propozycja po prostu mnie powaliła na ziemię. Życie to nie są epizody z Na Wspólnej moja droga tylko zacytuję ci zdanie kogoś mądrzejszego.

„Życie jest jak gówno na kole. Raz na górze. Raz na dole”

I fakt że uwielbiam zdjęcia przedstawię to też za pomocą tej oto dającej do myślenia fotografii. Tytuł: Tom and Jerry.

image

Nauka znaczenia słów

Są nieraz wyrazy które są puszczane w powietrze bez znajomości ich znaczenia. Więc wypadałoby  żeby co niektóre osoby w tym moja była żona nauczyły się ich znaczenia. Słowa kiedys dla mnie obce dzis znaczące dużo.

Więc zaczynamy:

Honor –  to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne lub społeczne. To, czy ktoś jest honorowy, można stwierdzić dopiero na podstawie oceny jego zachowania (w sytuacji, w której dana osoba udowadnia czynem deklarowane przez nią wartości.

Godność – wyraża się w pragnieniu posiadania szacunku społeczności z uwagi na swoje walory duchowe, moralne czy też zasługi społeczne.

Moralność – zbiór zasad które określają co jest dobre, a co złe.

W przypadku mojej byłej żony jet to wszystko minimalizowane. Jak zwykle mówi że nic się nie stało i chce żebym te słowa przełożył na tą osobę która bezczelnie oszukując mnie i wykorzystując moją sytuację wślizgnęła się do życia moich dzieci. Osobę która pracuje i pracowała ze mną wiele miesięcy. Wysłuchiwała jak bardzo kocham swoją rodzinę. O tym że chciałbym kiedyś do niej wrócić. Jak bardzo kocham chłopaków, nagle stwierdziła że może spróbują z Piotrka żoną. Przecież to moralne i normalne. Najgorsze jest to że obydwie osoby wiedzą o mojej przeszłości. Dla mnie ta osoba na dzień dobry straciła te wszystkie cechy i tak naprawdę pokazało mi to jaką jest fałszywą i podstępną osobą. A jak zwykle stwierdzenie mojej byłej żony „Nie rób z tego wielkiego haloo” jest przykładem że nie zna znaczenia wymawianych przez siebie wyrazów.

Dla mnie najśmieszniejsze jest też fakt że jeśli ktoś żyje w porządku z bogiem (bo tak przedstawia się ta osoba) to tak naprawdę powinien rozróżniać niektóre rzeczy z Nim związane. Jeśli tego nie robi oznacza to że jest osobą fałszywą co dno wiary i ludzi.

Szkoda mi też ludzi którzy używają słowa empatia. A tak naprawdę nigdy jej nie doświadczyli. Mówią ze smutkiem jak to współczują jakiejś osobie a za miesiąc z premedytacją i świadomością dokładają jej 3 razy więcej problemów.

Empatia – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób. Umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość Osoba nieposiadająca tej umiejętności jest „ślepa” emocjonalnie. Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych osobników.

Zastanawiałem się co do jednego słowa: Szacunek

Szacunek –  jest to poważanie, uszanowanie, respekt okazywany zależnie od kontekstu w stosunku do nas, lub innej osoby lub rzeczy.Istotą zdobycia szacunku jest zrobienie czegoś co wychodzi poza ramy przeciętnych zachowań społecznych.

Jak go można zdobyć:
Pobicie kogoś na oczach grupy
kradzież
ucieczka z więzienia
wygranie olimpiady informatycznej
nauczenie się Pana Tadeusza na pamięć
rzucenie szkoły
przelecenie fajnej laski

Więc to słowo pozostawię bez komentarza. Bo w różnych kręgach zdobywa się go inaczej. Więc możliwe jest że ktoś darzy go szacunkiem za to co zrobił.

Za to jeśli już mamy dobierać pasujące słowa to jest kilka które bardzo dobrze pasują do tej osoby. Bardziej jest jedno które skupia w sobie wszystko co jest istotne. Hipokryzja

Hipokryzja – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

Więc zanim coś powiemy czy zaczniemy używać jakiś słów. Weźmy encyklopedie do ręki i sprawdźmy jego znaczenie i zastanówmy się czy pasuje.

Ja przygotowywałem się że w życiu moich dzieci pojawi się osoba trzecia. I na początku nie było by też łatwo przywyknąć do tej myśli. Tylko obca osoba z czasem nabrała by tych cech pokazując sobą swoim zachowaniem że jest ich warta. Natomiast ta osoba straciła je na samym początku i tak już zostanie u mnie do końca mojego życia.

 

Czego nie wypłaczesz to i tak wyszczysz

Żeby nie przeciągać tego tematu i jakoś sensownie go zakończyć, postanowiłem słowa tytułowe wpisu przenieść w rzeczywistość. Dla mnie łzy nabrały wartości więc zostawię ja dla tych co kocham i szanuje. Szkoda marnować je na osoby które okazały się nikim w moim życiu.

Plany, zmiany. Zmiany , plany.

Jakoś zaczęła śmieszyć mnie ta sytuacja. Moralność i godność u mojej byłej żony i człowieka z którym muszę pracować. Któremu mówiłem jak bardzo kocham swoją rodzinę i że dla nich robię to wszystko jest na poziomie minusowym. Ale że z każdej sytuacji trzeba wyciągnąć choć jeden pozytyw pozwala na małą odskocznie od tego wszystkiego. Pozmieniały się piorytety. Pierwszy oczywiście niezmienny czyli chłopaki. A drugi JA i moja przyszłość. Fakt że straciłem już wszystko wraz z nadzieją pokazał mi że tak naprawdę nie robiłem nic ze swoją przyszłością. I juz nic wiecej nie oddam na rzecz przeszłości. Nic nikomu już nie jestem winien.

Zakup aparatu teraz lampy pokazał mi ze jak sie czegos naprawde pragnie to dzięki wytrwałości i zaangażowaniu można to zdobyć. Wiec przyszła pora na kolejny cel – samochód. Ułatwił by mi kontak z chłopakami. Teraz mam większy motywator. Bo kot Tom będzie się kręcił po chałupie i zaczepiał moje pociechy. Psik kocurze do dziury gdzie twoje miejsce. 🙂

Więc powoli powoli uzbiera sie na jakieś cztery kółka. No i szkoła. W tym roku nie odpuszczę. Bo w tym dopingował mnie mój Tata. Wreszcie moja pasja fotografowania przełoży się na banknoty z sesji a do tego planuję sprzedawać swoje zdjęcia. Powiedz jaki chcesz obraz czy zdjęcie a zawiśnie na Twojej ścianie. No i chyba Ci co piszą do mnie maile lub tez Ci co mówią mi to osobiscie namówią mnie na napisanie książki. W sumie już ponad 10 tysięcy czytających mojego bloga. Za co wam serdecznie dziekuje. Mam nadzieje że komuś pomogłem. Będzie dobrze. Będzie Pan Piotr zadowolony. Nie załamywać się. Polepszyć, ulepszać swoje zycie I przestać myśleć o tym co było. Skupić się na tym co ma wartość a nie śmierdzi.

Ps. Niestety piszę przez telefon wiec z góry za błędy przepraszam. Laptop został wymieniony na lampę do aparatu. 🙂 inwestujemy w przyszłość.

I tak na poprawę humoru. 🙂

Mam na imię Piotr i…

I chyba pora przestać być anonimowym nikim. Mam na imię Piotr i mam dwóch wspaniałych synów.

Życie nie jest łatwe. Dla jednych jest śmieszne lub banalne. Inni nawet nie mają możliwości przeżyć go tak jak by chcieli czy tez Bóg nie dał im takiej możliwości. A ci co mogą sami je psują. Więc czemu ja mam być zły na moje życie. Żyje, widzę, chodzę, czuję,. Fakt że moja była żona raptem po 3 miesiącach po rozwodzie mówiąca „To jest twój problem sam sobie z nim radź” związała się z osobną u którego była świadkowa na weselu. Z moim „kolegą”. Z osoba z którą pracuję i przebywam na co dzień. Pokazało mi to kim jest ta kobieta. Jak bardzo chce dobra dzieci i ile warte są jej słowa. Mimo tego ze się staram Ona tego nie widzi tylko wbija mi kolejne szpile prosto w serce. I to takie widoczne. Takie żebym nigdy nie zapomniał tylko cierpiał. I z takim podsumowaniem zakończę rozdział pod tytułem rodzina, dzieci. Nie szczęście bo na nie dopiero za pracuję.

Mam wiele myśli. Podejść do biurka obok i walnąć go prosto w te głupie fałszywe oczy. Oczy które z uśmiechem pożyczały mi pieniądze na bilet żebym mógł pojechać do dzieci i spędzić z nimi czas bawiąc się patrząc jak on z uśmiechem robi nam zdjęcia. Słuchając tłumaczenia „jakoś tak wyszło”, przypadek. Jak 20 odcinków z Na Wspólnej. Pocieszyli się nawzajem i tak zostało. Nic jej wybory moje cierpienie i codzienna walka. Ja przetrwam a jej dzieci kiedyś podziękują. No chyba ze wychowa ich na zasadzie 1 zł za uśmiech a 2 zł za grzeczność. Wtedy rzeczywiście nic tylko wygrać w totka i starać się dawać więcej.

Boi się bidulka o to że ludzie się dowiedzą o to kim byłem. I tak wiedzą. A ja juz od wczoraj się tego nie wstydzę. Wręcz jestem dumny z tego że daje rade mimo wszystko. Nazywam się Piotr. I jestem dumny z tego kim jestem. Dużo straciłem a mimo wszystko mogę zyskać o wiele więcej. Mam 1000 zdjęć. I powstanie galeria. Pod każdym z nich będzie napisane jedno zdanie z mojego życia. Bo każda zatrzymana chwila niesie za sobą wyjście z najcięższej choroby jakim jest uzależnienie. Nie wstydzę się już. Czego? Walki. Niech się wstydzą Ci co myślą ze są wygrani a tak naprawdę w niektórych oczach będą największymi przegranymi.

Zawsze o tej porze przed pracą plotkowałem sobie z osoba mi w pewnym stopniu bliską. Teraz siedzę na dworcu na ławce i czekam żeby wejść do pracy punkt 8. Bo niby o czym mam z nim teraz rozmawiać. O dzieciach. O tym jak zaspokajać moją była żonę. Sam nie wiem jak się to potoczyły. Ale impuls minął. Przetrwałem.

Nic tylko zatkać uszy i zaśpiewać la la la …